Saturday, October 8, 2016

82. Parkrun Warszawa-Ursynów

Dzisiejszy parkrun to był debiut Antka na trasie 5 km. Debiut na jakiejkolwiek trasie to już nie był, bo na początku września zaliczył udział w Onkobiegu przy Centrum Onkologii na Ursynowie. Dzisiaj pokonał całą trasę z kilkoma raptem przerwami na marsz i jedną glebą :)


Krótko mówiąc rośnie nowe pokolenie :)

Z Antkiem biegła Eliza. Ja biegłem swoje. Po moim trzech kółkach i po krótkim odpoczynku dołączyłem do nich i ich ostatnie kółko pokonaliśmy już razem.


Przed samą metą Antek zaliczył porządny finisz i wyprzedził nawet Mamę :) Osiągnął czas 39:14, co dało mu 60-te miejsce na wszystkich 65 startujących.


Ja wykręciłem 21:20. Wydawało mi się, że lecę bardzo dobrze. Ale to było tylko wrażenie. Już wychodzi zmęczenie i chyba podświadomie trochę odpuściłem. Na metę wpadłem jako 13-ty. Na samym finiszu, na ostatnich metrach wyprzedziłem jedną osobę. Nie wiedziałem, że można z siebie tyle wykrzesać już na sam koniec. Garmin pokazał mi na ostatnich metrach tempo w okolicach 3:30-3:40 min/km! Nie wiedziałem, że tyle mogę wyciągnąć :)



Wyniki:
czas: 0:21:20,
tempo: 4:16 min/km,
miejsce open 13/65,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 2/12,
miejsce wg płci: 13/48.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Friday, October 7, 2016

Świnoujście i rękawiczki

Skąd taki temat posta? Już tłumaczę.

Świnoujście - niecały rok temu, w Sylwestra, będąc właśnie w Świnoujściu, brałem udział w biegu sylwestrowym. Wtedy, dokładnie 31-ego grudnia 2015 roku przekroczyłem roczny dystans 1400 km. Rok wcześniej było to niecałe 1250 km. Kto by pomyślał, że dobiję do takiej wartości.

No to skąd to Świnoujście w temacie posta? Otóż dzisiaj wieczorem biegając po Kabatach przekroczyłem pokonany w zeszłym roku dystans. Mam już 1409 km w nogach w tym roku. I nawet nie ma połowy października. Widać w tym dwie rzeczy:
- trenuję więcej,
- trenuję regularnie.

I to chyba to drugie stwierdzenie najdokładniej opisuje mijający rok. Regularność.

Rękawiczki - tu wytłumaczenie jest proste. Zaczęły się zimne dni i zimne wieczory. W ostatni wtorek biegałem bez rękawiczek. Bardzo zmarzłem - efektem tego jest dzisiejszy trening już w rękawiczkach. Czułem się naprawdę komfortowo.

Pozostała ostatnia letnia część ubioru - jeszcze nie czuję się gotowy aby na treningi zakładać długie spodnie. Na to przyjdzie jeszcze czas.

Przemyślenia - od dwóch dni myślę intensywnie nad przyszłorocznym planem startowym. Skupiam na razie się przede wszystkim na 39. PZU Maratonie Warszawskim. To dopiero za rok ale już mam wstępny plan i marzenie w głowie. Apetyt po tegorocznym starcie w Maratonie Warszawskim wyostrzył mi się. Teraz to już marzy mi się do niedawna abstrakcyjny czas 3:20. Wydaje mi się, że to jest do zrobienia. Powoli zaczynam poszukiwać planu treningowego.

A potem? Jeszcze nieśmiało, może za dwa lata, a już najpóźniej za trzy będzie próba zejścia poniżej magicznej granicy 3:00. Nigdy nie myślałem, że to pojawi się w moich planach. Ale po tegorocznym sezonie widzę, że jak porządnie człowiek przepracuje sezon to potem jest czas na zbieranie owoców tej ciężkiej pracy. Dlatego spróbuję. Trzeba mieć marzenia. 3:00 najpóźniej w 2019 roku.

Tyle.

Saturday, October 1, 2016

81. Parkrun Warszawa-Ursynów

Jeszcze czując w nogach niedzielny maraton stwierdziłem, że jednak spróbuje zaliczyć sobotni parkrun. Szybko stanąłem na nogi po maratonie i już we wtorek zaliczyłem pierwszy trening. Następny w czwartek. Każdy po piątce. Poza bolącym palcem nie było większych objawów zmęczenia.


Aczkolwiek dzisiaj poczułem, że do pełnej regeneracji to jeszcze trochę brakuje. Jeszcze jakieś dwa tygodnie i zapomnę o maratonie. Dzisiaj czułem to w nogach. I głowa też czuła bo nie była w stanie zmusić nóg do takiej pracy jak trzeba. Mimo to wynik mogę uznać za satysfakcjonujący. Nie było tego co prawda widać na mecie, bo zanim całkiem wydobrzałem to minęło dobrych 5 minut... Nie mogłem złapać oddechu i głowa była mocno skołowana.



Finisz też był mocny. Na ostatnich 50 metrach wyprzedziłem jedną osobę, tempo według Garmina było wtedy mocno poniżej 4:00 min/km.


Za jakieś dwa tygodnie rozpocznę trening do kolejnego podejścia do złamania 20 min na 5km. Może w tej iteracji mi się uda :) A jak nie to na wiosnę.

Wyniki:
czas: 0:21:09,
tempo: 4:13 min/km,
miejsce open 13/67,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 5/10,
miejsce wg płci: 13/49.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...