Monday, September 26, 2016

38. PZU Maraton Warszawski

Mega-mega-mega udany start. Kompletnie nie planowałem wyniku jaki uzyskałem na mecie. Planowany był czas 3:45, może z lekkim zapasem czyli delikatne 3:43. Taki wynik byłby naprawdę wspaniały. 

Przed startem na ul. Karowej
A jak wyszło? 3:36:56! Nie wiem jak to się udało. Od 30-tego kilometra miałem zapas 6 minut względem 3:45. Od tego momentu cel był jeden - utrzymać ten zapas. Tylko to i aż to. Jak mijałem flagę na 38-ym kilometrze było to już ponad 6 minut ale już walczyłem z ogromnym zmęczeniem i ogromnym bólem mięśni i stop. Było ciężko. Marzyłem aby się zatrzymać. Wtedy dopiero biegłem mój maraton. Do 34-ego km było bardzo komfortowo aczkolwiek zmęczenie czułem już od okolic 22-ego km. Walka jednak zaczęła się od tego 38-ego kilometra.

Mobilne depozyty
A jak to było od początku?

Razem z grupą biegnącą na 3:45 zaczęliśmy trochę szybciej niż docelowe tempo. Docelowe tempo miało być 5:20 min/km. My lecieliśmy z zającem około 5:05 - 5:10 min/km. Ale pierwsze kilometry to rozbieg i euforia i tak to traktowaliśmy. Ale mi się biegło znakomicie. Jak zając zwolnił do tempa 5:20 min/km ja poleciałem dalej tempem 5:05 - 5:10 min/km. I tego tempa już nie odpuściłem aż do samej mety. Tempo z całego maratonu wyszło 5:07 min/km.

Grupa z zającem na 3:45
Na Ursynowie spotkałem ekipę Parkrunową. Kibicowali bardzo głośno :) Na 11-tym stała także Elizka z Igorem i Antkiem. Dostałem od nich dwa żele i cuksy energetyczne. Miło było ich zobaczyć. Dodało mi to sporo energii.

Cały czas bałem się, że przesadzę z tempem. Ale leciałem cały czas tak samo. Połknąłem pierwszego zająca na 3:40. Potem drugiego. Potem trzeciego. Przede mną pokazał się zając na 3:35. I doszedłem go. O matko! W tym momencie zrobiłem szybką kalkulację - nie utrzymam jego tempa do końca, a to był dopiero 13 km. Odpuściłem. Trudno. Taki czas nie był w planie. I jechałem dalej 5:10 min/km.

I tak leciały kilometry. Dopiero minęła niecała doba od maratonu a ja już niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie niektórych momentów z trasy... Pamiętam natomiast chwile gdy przebiegałem przez strefy kibicowania, gdzie stało mnóstwo ludzi, gdzie wszyscy krzyczeli, pozdrawiali i przybijali piątki. Takie momenty to chyba najpiękniejsze chwile z maratonu. Mimo, że jest się dla kibiców anonimowym biegaczem, to człowiek daje z siebie maksimum. Chce się pokazać jak najlepiej i automatycznie przyspiesza :)

Było na trasie kilka podbiegów. To były głównie wiadukty na Starzyńskiego i Wisłostradzie. Wisłostrada to były ostatnie kilometry i to już były ciężkie chwile. Ostatni podbieg był przed samą Cytadelą. Potem długa prosta do mety. Z daleka już majaczyła brama mety a tu ciągle daleko. I marzenie aby wreszcie się zatrzymać, wreszcie dać odpocząć zmęczonym i spuchniętym stopom.


Wbiegając na metę

Wbiegając na metę zegar pokazał w okolicach 3:40 - to był czas brutto. Na Garminie zobaczyłem 3:36:54. Zysk jaki wypracowałem do 30 km jeszcze powiększyłem. Dało to lekko ponad 8 minut poniżej pierwotnie zaplanowanego czasu.

Widzę po raz kolejny, że porządne przygotowanie do maratonu daje dobre rezultaty. Poza tym dobre przygotowanie żywieniowe to też podstawa. I odżywianie na trasie. I napoje. I głowa. Przede wszystkim dobre nastawienie i wiara we własne możliwości.

Po przekroczeniu mety

Wracając do domu, kuśtykając do metra, myślałem co konkretnie wpłynęło na sukces w 38. PZU Maratonie W-wskim. I nie tylko w tym biegu. Także w każdym innym. Bo wszystkie starty w tym roku przynosiły życiówki. I to nie byle jakie. Każda dycha, prawie każda piątka, w półmaratonach w Hajnówce i BMW Praskim. To były wyniki, o których w zeszłym roku nawet nie marzyłem...

Otóż na wiosnę trenowałem według planu aby złamać 20 minut na 5 km. Nie udało mi się osiągnąć tego celu, zbliżyłem się tylko bardzo do tej granicy. Podczas Biegu Ursynowa, 11 czerwca,  na atestowanej trasie 5 km uzyskałem czas 20:24. Było blisko, bardzo blisko. Ale te 6 tygodni ciężkich, bardzo ciężkich przygotowań miało wpływ na cały sezon. Po tygodniu odpoczynku po maratonie i tygodniu roztrenowania podejmę kolejną próbę przygotowania do 5km w 20 minut. To na pewno da mi dużo na zbliżający się Bieg Chomiczówki :)

A następny maraton? Oczywiście 39. PZU Maraton W-wski we wrześniu 2017. Nie widzę inaczej. 3:30?

Wyniki:
czas: 3:36:56,
tempo: 5:08 min/km,
miejsce open 1226/5924,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 491/1839,
miejsce wg płci: 1164/4899.

Endomondo: kliknij tutaj...

Saturday, September 17, 2016

79. Parkrun Warszawa-Ursynów




Dzisiaj na Parkrunie byłem zającem na 28:30. Prowadziłem Basię, Elę i Monikę. Basia i Ela chciały złamać 29 minut a Monika chciała przebiec Parkun spokojnie stałym tempem bo za dwie godziny czekała ją dycha w Grand Prix Warszawy w Lasku Kabackim.


Zając i jego Podopieczne :-)

Wymęczyłem Basię i Elę ale dobiegły, z czego jestem bardzo zadowolony. Uzyskały czasy 28:41 oraz 28:45. Monika z życiówką 24:00 wbiegła na metę całkiem świeża z czasem 28:46. Ja minąłem metę sekundę później.

Darek dzisiaj miał 38-my parkrun co oczywiście zostało uwiecznione na zdjęciu.




Po odpoczynku całą ekipą wybraliśmy się na start biegu Grand Prix W-wy. Część osób startowało, część kibicowało. Przed biegiem także było obowiązkowe zdjęcie.




Za tydzień na parkrunie pracuję jako wolontariusz a dzień później biegnę PZU Maraton W-wski.

Wyniki:
czas: 0:28:47,
tempo: 5:45 min/km,
miejsce open 50/59,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 7/7,
miejsce wg płci: 34/36.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Sunday, September 11, 2016

Już tylko 2 tygodnie do startu w Maratonie W-wskim

Dwa tygodnie zostały do startu w 38. PZU Maratonie Warszawskim. Patrząc na dzisiejszą pogodę i PKO Maraton we Wrocławiu mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze i trafi w idealne 20 st.C. To co dzisiaj jest za oknem na start w maratonie jest masakrą. Współczuję wszystkim startującym we Wrocławiu. O ile taką pogoda na półmaraton to jeszcze da się przeżyć - patrz mój ostatni start w BMW Półmaratonie Praskim - to w maratonie już zbyt słabo.

A wracając do PZU Maratonu W-wskiego. Dzisiaj miałem ostatni długi trening. Zrobiłem 24 km i jest dobrze. Mimo tego upału. Nadzieje zatem na to co będzie się działo za 2 tygodnie są naprawdę duże. Jak trafi się pogoda idealna czyli około 20 st.C. to będzie założone 3:45. Ale może być też i zimniej, albo co gorsza może padać. Niezależnie od pogody będę starał się zrobić zaplanowany wynik.

Już teraz niemal każdego dnia, aby wczuć się w atmosferę, przeglądam trasę biegu. Planuję i opracowuję dokładną strategię. Mam może zbyt duże oczekiwania wobec tego biegu ale wrześniowy maraton to ukoronowanie całego roku pracy.

W tym tygodniu rozpoczynam już ostatni okres przygotowania. Krótkie treningi, może jeszcze jakieś przebieżki. Raczej nie przewiduję aby pojedyncze treningi były większe niż 10 km. Co miałem wybiegać to już mam w nogach. Poza tym jestem już zmęczony. W tym tygodniu miałem kilka treningów, podczas których kompletnie nie chciało mi się biegać. Marzyłem tylko aby się zatrzymać. I obiecuję sobie - po maratonie robię dwutygodniowe wakacje :) Może tyle czasu uda mi się nie wychodzić na treningi. Muszę złapać nowy głód biegania. Aby starczył mi aż na cały kolejny sezon :-)

A potem? Plany na później? W tym roku pozostaje tylko Bieg Niepodległości w W-wie. I już. Poza tym może jakieś parkruny na Ursynowie. Ale treningowo już w październiku rozpocznę przygotowania do Biegu Chomiczówki, który odbędzie się 15 stycznia. Poza tym, Biegiem Chomiczówki rozpocznę pierwszy sezon w kategorii M40 :-)

A potem się zobaczy :-)


Sunday, September 4, 2016

77. Parkrun Warszawa-Ursynów

Dzisiejszy Parkrun to świętowanie 70-go uczestnictwa Sebastiana jako wolontariusza. Sebastian jest jednym z koordynatorów ursynowskiego parkrunu. Dzisiaj w związku z "rocznicą" dostał od wszystkich tablicę z podpisami, fotkami i złotymi myślami. Poza tym Karolina upiekła ciasto w kształcie serducha. Strasznie miło się zrobiło :)




Ja dzisiaj nie miałem w planie mocnego startu. Jeszcze czuję w kościach niedzielny BMW Półmaraton Praski. W pierwszej wersji miałem pobiec w tempie 4:30 min/km. Potem niestety porwał mnie tłum i leciałem 4:15 min/km :) W związku z tym już do końca starałem się aby generalnie tempo oscylowało wokół tej wartości. Ostatecznie cały dystans pokonałem w czasie 21:24 i byłem 15 na 70 startujących osób.




Jak na takiego spontana to całkiem nieźle :)

Poza tym, to już był 36 Parkrun Darka w tym roku. To w ramach projektu 53 x Parkrun w 2016 roku.




Wyniki:
czas: 0:21:24,
tempo: 4:16 min/km,
miejsce open 15/70,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 3/12,
miejsce wg płci: 14/50.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...