Saturday, December 10, 2016

XIV Półmaraton św. Mikołajów, Toruń

Zimno. I znowu, miało być spokojnie. A wyszło jak zawsze :) Po sobotnim Parkrunie czułem zmęczenie ale byłem także lekko podekscytowany. Zwykle startuję w Warszawie. Poza półmaratonem w Białymstoku to mój dopiero drugi start poza Warszawą. Bałem się dodatkowo, że po sobotnim udziale w Parkrunie będe odczuwał zmęczenie.

Dojazd w okolice startu zapewniał organizator. Przy mecie (przy Arenie Toruń) podstawione były autobusy, którymi potem zostaliśmy zawiezieni na start.

Autobus Mikołajów

Na starcie stanęło ponad 4 tysiące biegaczy. Z tego połowa była na 10km, reszta startowała w półmaratonie. Na linii startu było czerwono bo każdy musiał startować w czerwonej koszulce i czapce Mikołaja.

Mikołaj Kopernik także dostał czerwoną czapkę

Trasa nie była atestowana. Prowadziła po różnych nawierzchniach. Niekoniecznie takich,  jakie chciałoby się widzieć na półmaratonie. Czyli pierwsze dwa, trzy kilometry były po kocich łbach. Wszyscy lecieli bokami, po chodnikach. Potem były dwa odcinki szutrowej drogi, pełnej dziur z kałużami. Tu było już trzeba uważać. Były jakieś przebiegi przez parki, jakieś podbiegi. I dwa mosty, bardzo długie. Pomimo tych trudności trasa była bardzo sympatyczna.

Na starcie stawiła się mocna reprezentacja naszej ursynowskiej grupy. Było tradycyjne zdjęcie z flagą Biegu Chomika.

Ekipa chomikowa z Ursynowa

A jak mi się biegło? Zakładałem czas na mecie około 1:39 czyli powinienem biec tempem w okolicach 4:40 min/km. Ale biegło się naprawdę świetnie. Dodatkowo mróz dopingował do szybszego biegu. W efekcie tempo średnie wyszło mi 4:33 min/km i końcowy czas 1:36:04. Mimo, że trasa nie miała atestu to i tak Garmin pokazał równe 21100 m.

Za metą z nową życiówką

Podsumowując - za rok równie chętnie przejadę się do Torunia. Zarówno na Parkrun jak i na półmaraton. A co.


Wyniki:
data: 2016-12-04,
czas: 1:36:04,
tempo: 4:33 min/km,
miejsce open 170/1757,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 36/266,
miejsce wg płci: 160/1317.

Sunday, December 4, 2016

69. Parkrun Toruń

Pierwszy parkrun poza macierzystym Ursynowem. I dokładnie 30-ty mój udział w ramach parkrunów.

Flagi już są. Ale uczestnicy dopiero się schodzą.

Dzień był słoneczny. Zimno nie pozwalało na stanie w miejscu. Trzeba było zasuwać :) Dużo startujących, niesamowita atmosfera.


Oczywiście ze względu na zbliżający się półmaraton Mikołajów i same mikołajki cała masa ludzi ubrana była w czapeczki mikołajowe, kilku przebrało się całkowicie. Była też Śnieżynka... Z kilkudniowym zarostem :)

Jest i Śnieżynka

Trasa parkrunu biegła po lesie. Nie wiem jak ten lasek/park się nazywa. Trasa bardzo szybka i mimo, że były to dukty leśne nie zauważyłem, że spowalniały mnie.




Bo biegu była ciepła herbata z cytryną. Przydało się to, w sumie było na -1 st.C.

Ciekawie jest zobaczyć inny parkrun. Był on trochę inaczej prowadzony, odprawa była krótka, wspomniani zostali tylko sponsorzy. I start. Ale co parkrun to obyczaj :)


Wyniki:
czas: 0:21:05,
tempo: 4:13 min/km,
miejsce open 8/47,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 2/9,
miejsce wg płci: 7/43.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Friday, November 11, 2016

28. Bieg Niepodległości


Brama startowa 28. Biegu Niepodległości

Na start 28-ego Biegu Niepodległości wybraliśmy się całą ekipą biegaczy Parkun W-wa Ursynów. Było nas chyba z 10 osób. Przed startem było obowiązkowe zdjęcie z flagą Biegu Chomika.


Bieg Chomika - Grupa Biegowa Parkrun W-wa Ursynów

Startowałem z lekką obawą bo ostatni start na 10km miałem w czerwcu - Bieg Konstanciński. A tak to same 5-ki oraz półmaraton i maraton. Dlatego też plan był aby wynik z czerwca tylko lekko poprawić ale bez napinki. Dwa poprzednie Biegi Niepodległości były nieudane i zawsze brakowało mi kilkanaście sekund do poprawy czasu na 10km.



Tym razem poprawiłem się o ponad minutę. Rozpiskę międzyczasów zrobiłem sobie na czas 43:40. Założyłem sobie taki bezpieczny czas. To byłby całkowicie satysfakcjonujący czas. W Konstancinie miałem 0:44:13 byłaby to poprawa po pół minuty. Bomba!

Wyszło znacznie lepiej. Wykręciłem czas 0:43:08. I teraz pojawił się niedosyt :-) Bo tylko 9 sekund aby mieć 42 minuty :-) Nigdy nie ma idealnie.

Biegłem tempem bliskim temu co biegam ostatnio na Parkrunach, czyli około 4:20. Parkruny w tym tempie zaczynają być w miarę komfortowe więc dlaczego nie spróbować tego na 10 km. Było ryzyko, że na koniec opadnę z sił ale co tam. Ostatni kilometr był 3:56 min/km :) Widać, że da się :) Poza tym Ci kibice! Naprawdę kapitalnie biegnie się, gdy tłum ludzi kibicuje. Dzięki temu niektórzy mieli naprawdę imponujące finisze :-)

Mimo tłoku na początku pierwszy kilometr zrobiłem w idealnym czasie - 4:22 min. Potem wszyscy biegacze, mimo że było ich dużo, nawet pomagali bo dzięki temu lepiej trzymało się tempo. Biegłem sam, patrząc tylko na Garmina. Zresztą nie widziałem żadnego pacemakera w strefie II, z której startowałem. Kolejne kilometry szły w miarę równo. Co 1 km robiłem w głowie szybki rachunek na ile bezpieczny jest założony czas. Nawet przez moment nie bałem się, że go nie dowiozę do mety.

Garmin pokazał mi na mecie 43:14, potem sms od datasport.pl poprawił to na 43:08 :-) To się nazywa prezent. 6 sekund piechotą nie chodzi :-)

Na mecie z nowym rekordem życiowym

I znowu - kolejny start i kolejna życiówka. To kolejny efekt treningu na 5-tkę i do maratonu! Ostatnio zacząłem kolejne podejście do treningu i złamania 20 min na 5km. Niestety 2 tygodnie temu odpuściłem sobie. Zmęczony już jestem. Ostatnie moje treningi są już lajtowe, bez napinki. Jeden ostatnio nawet sobie odpuściłem :)

Co jeszcze zostało w tym roku? Poza Parkrunami jest jeszcze Półmaraton w Toruniu. Chciałbym tam poprawić swój wynik z sierpniowego BMW ale jak mi się nie uda to świat nie zawali się. W tym roku osiągnąłem to co chciałem. I nawet więcej.


Wyniki:
czas: 0:43:08,
tempo: 4:18 min/km,
miejsce open 1187/12545,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 481/3254,
miejsce wg płci: 1136/8407.

Saturday, October 8, 2016

82. Parkrun Warszawa-Ursynów

Dzisiejszy parkrun to był debiut Antka na trasie 5 km. Debiut na jakiejkolwiek trasie to już nie był, bo na początku września zaliczył udział w Onkobiegu przy Centrum Onkologii na Ursynowie. Dzisiaj pokonał całą trasę z kilkoma raptem przerwami na marsz i jedną glebą :)


Krótko mówiąc rośnie nowe pokolenie :)

Z Antkiem biegła Eliza. Ja biegłem swoje. Po moim trzech kółkach i po krótkim odpoczynku dołączyłem do nich i ich ostatnie kółko pokonaliśmy już razem.


Przed samą metą Antek zaliczył porządny finisz i wyprzedził nawet Mamę :) Osiągnął czas 39:14, co dało mu 60-te miejsce na wszystkich 65 startujących.


Ja wykręciłem 21:20. Wydawało mi się, że lecę bardzo dobrze. Ale to było tylko wrażenie. Już wychodzi zmęczenie i chyba podświadomie trochę odpuściłem. Na metę wpadłem jako 13-ty. Na samym finiszu, na ostatnich metrach wyprzedziłem jedną osobę. Nie wiedziałem, że można z siebie tyle wykrzesać już na sam koniec. Garmin pokazał mi na ostatnich metrach tempo w okolicach 3:30-3:40 min/km! Nie wiedziałem, że tyle mogę wyciągnąć :)



Wyniki:
czas: 0:21:20,
tempo: 4:16 min/km,
miejsce open 13/65,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 2/12,
miejsce wg płci: 13/48.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Friday, October 7, 2016

Świnoujście i rękawiczki

Skąd taki temat posta? Już tłumaczę.

Świnoujście - niecały rok temu, w Sylwestra, będąc właśnie w Świnoujściu, brałem udział w biegu sylwestrowym. Wtedy, dokładnie 31-ego grudnia 2015 roku przekroczyłem roczny dystans 1400 km. Rok wcześniej było to niecałe 1250 km. Kto by pomyślał, że dobiję do takiej wartości.

No to skąd to Świnoujście w temacie posta? Otóż dzisiaj wieczorem biegając po Kabatach przekroczyłem pokonany w zeszłym roku dystans. Mam już 1409 km w nogach w tym roku. I nawet nie ma połowy października. Widać w tym dwie rzeczy:
- trenuję więcej,
- trenuję regularnie.

I to chyba to drugie stwierdzenie najdokładniej opisuje mijający rok. Regularność.

Rękawiczki - tu wytłumaczenie jest proste. Zaczęły się zimne dni i zimne wieczory. W ostatni wtorek biegałem bez rękawiczek. Bardzo zmarzłem - efektem tego jest dzisiejszy trening już w rękawiczkach. Czułem się naprawdę komfortowo.

Pozostała ostatnia letnia część ubioru - jeszcze nie czuję się gotowy aby na treningi zakładać długie spodnie. Na to przyjdzie jeszcze czas.

Przemyślenia - od dwóch dni myślę intensywnie nad przyszłorocznym planem startowym. Skupiam na razie się przede wszystkim na 39. PZU Maratonie Warszawskim. To dopiero za rok ale już mam wstępny plan i marzenie w głowie. Apetyt po tegorocznym starcie w Maratonie Warszawskim wyostrzył mi się. Teraz to już marzy mi się do niedawna abstrakcyjny czas 3:20. Wydaje mi się, że to jest do zrobienia. Powoli zaczynam poszukiwać planu treningowego.

A potem? Jeszcze nieśmiało, może za dwa lata, a już najpóźniej za trzy będzie próba zejścia poniżej magicznej granicy 3:00. Nigdy nie myślałem, że to pojawi się w moich planach. Ale po tegorocznym sezonie widzę, że jak porządnie człowiek przepracuje sezon to potem jest czas na zbieranie owoców tej ciężkiej pracy. Dlatego spróbuję. Trzeba mieć marzenia. 3:00 najpóźniej w 2019 roku.

Tyle.

Saturday, October 1, 2016

81. Parkrun Warszawa-Ursynów

Jeszcze czując w nogach niedzielny maraton stwierdziłem, że jednak spróbuje zaliczyć sobotni parkrun. Szybko stanąłem na nogi po maratonie i już we wtorek zaliczyłem pierwszy trening. Następny w czwartek. Każdy po piątce. Poza bolącym palcem nie było większych objawów zmęczenia.


Aczkolwiek dzisiaj poczułem, że do pełnej regeneracji to jeszcze trochę brakuje. Jeszcze jakieś dwa tygodnie i zapomnę o maratonie. Dzisiaj czułem to w nogach. I głowa też czuła bo nie była w stanie zmusić nóg do takiej pracy jak trzeba. Mimo to wynik mogę uznać za satysfakcjonujący. Nie było tego co prawda widać na mecie, bo zanim całkiem wydobrzałem to minęło dobrych 5 minut... Nie mogłem złapać oddechu i głowa była mocno skołowana.



Finisz też był mocny. Na ostatnich 50 metrach wyprzedziłem jedną osobę, tempo według Garmina było wtedy mocno poniżej 4:00 min/km.


Za jakieś dwa tygodnie rozpocznę trening do kolejnego podejścia do złamania 20 min na 5km. Może w tej iteracji mi się uda :) A jak nie to na wiosnę.

Wyniki:
czas: 0:21:09,
tempo: 4:13 min/km,
miejsce open 13/67,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 5/10,
miejsce wg płci: 13/49.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Monday, September 26, 2016

38. PZU Maraton Warszawski

Mega-mega-mega udany start. Kompletnie nie planowałem wyniku jaki uzyskałem na mecie. Planowany był czas 3:45, może z lekkim zapasem czyli delikatne 3:43. Taki wynik byłby naprawdę wspaniały. 

Przed startem na ul. Karowej
A jak wyszło? 3:36:56! Nie wiem jak to się udało. Od 30-tego kilometra miałem zapas 6 minut względem 3:45. Od tego momentu cel był jeden - utrzymać ten zapas. Tylko to i aż to. Jak mijałem flagę na 38-ym kilometrze było to już ponad 6 minut ale już walczyłem z ogromnym zmęczeniem i ogromnym bólem mięśni i stop. Było ciężko. Marzyłem aby się zatrzymać. Wtedy dopiero biegłem mój maraton. Do 34-ego km było bardzo komfortowo aczkolwiek zmęczenie czułem już od okolic 22-ego km. Walka jednak zaczęła się od tego 38-ego kilometra.

Mobilne depozyty
A jak to było od początku?

Razem z grupą biegnącą na 3:45 zaczęliśmy trochę szybciej niż docelowe tempo. Docelowe tempo miało być 5:20 min/km. My lecieliśmy z zającem około 5:05 - 5:10 min/km. Ale pierwsze kilometry to rozbieg i euforia i tak to traktowaliśmy. Ale mi się biegło znakomicie. Jak zając zwolnił do tempa 5:20 min/km ja poleciałem dalej tempem 5:05 - 5:10 min/km. I tego tempa już nie odpuściłem aż do samej mety. Tempo z całego maratonu wyszło 5:07 min/km.

Grupa z zającem na 3:45
Na Ursynowie spotkałem ekipę Parkrunową. Kibicowali bardzo głośno :) Na 11-tym stała także Elizka z Igorem i Antkiem. Dostałem od nich dwa żele i cuksy energetyczne. Miło było ich zobaczyć. Dodało mi to sporo energii.

Cały czas bałem się, że przesadzę z tempem. Ale leciałem cały czas tak samo. Połknąłem pierwszego zająca na 3:40. Potem drugiego. Potem trzeciego. Przede mną pokazał się zając na 3:35. I doszedłem go. O matko! W tym momencie zrobiłem szybką kalkulację - nie utrzymam jego tempa do końca, a to był dopiero 13 km. Odpuściłem. Trudno. Taki czas nie był w planie. I jechałem dalej 5:10 min/km.

I tak leciały kilometry. Dopiero minęła niecała doba od maratonu a ja już niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie niektórych momentów z trasy... Pamiętam natomiast chwile gdy przebiegałem przez strefy kibicowania, gdzie stało mnóstwo ludzi, gdzie wszyscy krzyczeli, pozdrawiali i przybijali piątki. Takie momenty to chyba najpiękniejsze chwile z maratonu. Mimo, że jest się dla kibiców anonimowym biegaczem, to człowiek daje z siebie maksimum. Chce się pokazać jak najlepiej i automatycznie przyspiesza :)

Było na trasie kilka podbiegów. To były głównie wiadukty na Starzyńskiego i Wisłostradzie. Wisłostrada to były ostatnie kilometry i to już były ciężkie chwile. Ostatni podbieg był przed samą Cytadelą. Potem długa prosta do mety. Z daleka już majaczyła brama mety a tu ciągle daleko. I marzenie aby wreszcie się zatrzymać, wreszcie dać odpocząć zmęczonym i spuchniętym stopom.


Wbiegając na metę

Wbiegając na metę zegar pokazał w okolicach 3:40 - to był czas brutto. Na Garminie zobaczyłem 3:36:54. Zysk jaki wypracowałem do 30 km jeszcze powiększyłem. Dało to lekko ponad 8 minut poniżej pierwotnie zaplanowanego czasu.

Widzę po raz kolejny, że porządne przygotowanie do maratonu daje dobre rezultaty. Poza tym dobre przygotowanie żywieniowe to też podstawa. I odżywianie na trasie. I napoje. I głowa. Przede wszystkim dobre nastawienie i wiara we własne możliwości.

Po przekroczeniu mety

Wracając do domu, kuśtykając do metra, myślałem co konkretnie wpłynęło na sukces w 38. PZU Maratonie W-wskim. I nie tylko w tym biegu. Także w każdym innym. Bo wszystkie starty w tym roku przynosiły życiówki. I to nie byle jakie. Każda dycha, prawie każda piątka, w półmaratonach w Hajnówce i BMW Praskim. To były wyniki, o których w zeszłym roku nawet nie marzyłem...

Otóż na wiosnę trenowałem według planu aby złamać 20 minut na 5 km. Nie udało mi się osiągnąć tego celu, zbliżyłem się tylko bardzo do tej granicy. Podczas Biegu Ursynowa, 11 czerwca,  na atestowanej trasie 5 km uzyskałem czas 20:24. Było blisko, bardzo blisko. Ale te 6 tygodni ciężkich, bardzo ciężkich przygotowań miało wpływ na cały sezon. Po tygodniu odpoczynku po maratonie i tygodniu roztrenowania podejmę kolejną próbę przygotowania do 5km w 20 minut. To na pewno da mi dużo na zbliżający się Bieg Chomiczówki :)

A następny maraton? Oczywiście 39. PZU Maraton W-wski we wrześniu 2017. Nie widzę inaczej. 3:30?

Wyniki:
czas: 3:36:56,
tempo: 5:08 min/km,
miejsce open 1226/5924,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 491/1839,
miejsce wg płci: 1164/4899.

Endomondo: kliknij tutaj...

Saturday, September 17, 2016

79. Parkrun Warszawa-Ursynów




Dzisiaj na Parkrunie byłem zającem na 28:30. Prowadziłem Basię, Elę i Monikę. Basia i Ela chciały złamać 29 minut a Monika chciała przebiec Parkun spokojnie stałym tempem bo za dwie godziny czekała ją dycha w Grand Prix Warszawy w Lasku Kabackim.


Zając i jego Podopieczne :-)

Wymęczyłem Basię i Elę ale dobiegły, z czego jestem bardzo zadowolony. Uzyskały czasy 28:41 oraz 28:45. Monika z życiówką 24:00 wbiegła na metę całkiem świeża z czasem 28:46. Ja minąłem metę sekundę później.

Darek dzisiaj miał 38-my parkrun co oczywiście zostało uwiecznione na zdjęciu.




Po odpoczynku całą ekipą wybraliśmy się na start biegu Grand Prix W-wy. Część osób startowało, część kibicowało. Przed biegiem także było obowiązkowe zdjęcie.




Za tydzień na parkrunie pracuję jako wolontariusz a dzień później biegnę PZU Maraton W-wski.

Wyniki:
czas: 0:28:47,
tempo: 5:45 min/km,
miejsce open 50/59,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 7/7,
miejsce wg płci: 34/36.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Sunday, September 11, 2016

Już tylko 2 tygodnie do startu w Maratonie W-wskim

Dwa tygodnie zostały do startu w 38. PZU Maratonie Warszawskim. Patrząc na dzisiejszą pogodę i PKO Maraton we Wrocławiu mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze i trafi w idealne 20 st.C. To co dzisiaj jest za oknem na start w maratonie jest masakrą. Współczuję wszystkim startującym we Wrocławiu. O ile taką pogoda na półmaraton to jeszcze da się przeżyć - patrz mój ostatni start w BMW Półmaratonie Praskim - to w maratonie już zbyt słabo.

A wracając do PZU Maratonu W-wskiego. Dzisiaj miałem ostatni długi trening. Zrobiłem 24 km i jest dobrze. Mimo tego upału. Nadzieje zatem na to co będzie się działo za 2 tygodnie są naprawdę duże. Jak trafi się pogoda idealna czyli około 20 st.C. to będzie założone 3:45. Ale może być też i zimniej, albo co gorsza może padać. Niezależnie od pogody będę starał się zrobić zaplanowany wynik.

Już teraz niemal każdego dnia, aby wczuć się w atmosferę, przeglądam trasę biegu. Planuję i opracowuję dokładną strategię. Mam może zbyt duże oczekiwania wobec tego biegu ale wrześniowy maraton to ukoronowanie całego roku pracy.

W tym tygodniu rozpoczynam już ostatni okres przygotowania. Krótkie treningi, może jeszcze jakieś przebieżki. Raczej nie przewiduję aby pojedyncze treningi były większe niż 10 km. Co miałem wybiegać to już mam w nogach. Poza tym jestem już zmęczony. W tym tygodniu miałem kilka treningów, podczas których kompletnie nie chciało mi się biegać. Marzyłem tylko aby się zatrzymać. I obiecuję sobie - po maratonie robię dwutygodniowe wakacje :) Może tyle czasu uda mi się nie wychodzić na treningi. Muszę złapać nowy głód biegania. Aby starczył mi aż na cały kolejny sezon :-)

A potem? Plany na później? W tym roku pozostaje tylko Bieg Niepodległości w W-wie. I już. Poza tym może jakieś parkruny na Ursynowie. Ale treningowo już w październiku rozpocznę przygotowania do Biegu Chomiczówki, który odbędzie się 15 stycznia. Poza tym, Biegiem Chomiczówki rozpocznę pierwszy sezon w kategorii M40 :-)

A potem się zobaczy :-)


Sunday, September 4, 2016

77. Parkrun Warszawa-Ursynów

Dzisiejszy Parkrun to świętowanie 70-go uczestnictwa Sebastiana jako wolontariusza. Sebastian jest jednym z koordynatorów ursynowskiego parkrunu. Dzisiaj w związku z "rocznicą" dostał od wszystkich tablicę z podpisami, fotkami i złotymi myślami. Poza tym Karolina upiekła ciasto w kształcie serducha. Strasznie miło się zrobiło :)




Ja dzisiaj nie miałem w planie mocnego startu. Jeszcze czuję w kościach niedzielny BMW Półmaraton Praski. W pierwszej wersji miałem pobiec w tempie 4:30 min/km. Potem niestety porwał mnie tłum i leciałem 4:15 min/km :) W związku z tym już do końca starałem się aby generalnie tempo oscylowało wokół tej wartości. Ostatecznie cały dystans pokonałem w czasie 21:24 i byłem 15 na 70 startujących osób.




Jak na takiego spontana to całkiem nieźle :)

Poza tym, to już był 36 Parkrun Darka w tym roku. To w ramach projektu 53 x Parkrun w 2016 roku.




Wyniki:
czas: 0:21:24,
tempo: 4:16 min/km,
miejsce open 15/70,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 3/12,
miejsce wg płci: 14/50.

Endomondo: kliknij tutaj...
Wyniki Parkrun: kliknij tutaj...

Sunday, August 28, 2016

III BMW Półmaraton Praski

Zapowiadana była upalna niedziela. I tak było. Na szczęście start półmaratonu zaplanowany był na 8:30 więc była szansa wyrobić się jeszcze przed najgorszymi upałami.

Na start pojechaliśmy większą grupą skupioną wokół Parkrunu Warszawa-Ursynów. Były wspólne zdjęcia, wspólne polegiwanie i zdychanie po biegu :)




Start był na al. Zielenieckiej w stronę Teatru Powszechnego. Stanąłem w strefie biegnących na 1:40. Plan był na początku zacząć z grupą na 1:40 (czyli planowane tempo około 4:44 min/km) ale już po dwóch kilometrach, czyli po solidnej rozgrzewce polecieć do przodu na docelowe tempo, które zaplanowałem na 4:40 min/km. To daje czas na mecie 1:38:28. To były takie bezpieczne szacunki. Na pewno wynik lepszy od majowego Półmaratonu Hajnowskiego gdzie wybiegałem 1:39:41.

Ale tłok na starcie spowodował, że początkowo biegliśmy 5:30, potem 5:15, a dopiero po prawie 400 metrach poniżej 5:00. Po 500 metrach zacząłem wyprzedzać i zacząłem już jechać równym tempem 4:40 min/km. Równe to tak górnolotnie powiedziane :) Bo cały czas wahało się w przedziale 4:30-4:40 min/km.



I biegłem, biegłem, biegłem... Na każdym punkcie nawadniania piłem po trzy kubki wody. Gorąco było. Szkoda się odwodnić. Na 6, 12 i 14 km zjadłem po żelu, po drodze jeszcze kilka kawałków bananów. Było dobrze. Nogi same niosły!




Jak wbiegłem na Wał Miedzeszyński zobaczyłem Karolinę Kundys, z naszej ursynowskiego ekipy Parkrunowej. Była kilka minut przede mną. W końcu uzyskała czas o 1 minutę lepszy.




Na Wale z dobry kilometr jechał obok mnie Tomek Czechoski. Również z ursynowskiego Parkrunu. Napoił mnie porządnie. Dużo to dało. I to już było około 15-ego km. Czyli z górki.

Na 18-tym km już czułem zmęczenie. Nie dziwne, to już końcówka. Bałem się jednak, że mi braknie energii na ostatni kilometr. Ale cisnąłem dalej. Tutaj też spotkałem Łukasza, który dzisiaj akurat nie biegł bo leczy kontuzję. Kibicował jak to on w stroju Pana Banana. Zresztą przyjechał z plecakiem pełnych bananów, które rozdawał biegnącym :-)





Na 20-tym km złapałem ostatniego banana i dwa kubki wody. I cisnąłem dalej. Jeszcze przelotem spojrzałem na rozpiskę międzyczasów i widzę, że mam sporo zapasu do bezpiecznego 1:38:28. Jest dobrze.

Jak już minąłem Teatr Powszechny, drugi raz już dzisiaj, to w jednej chwili poczułem w nogach cały dystans. Ale widziałem też już zbieg w stronę mety. Już coraz bliżej. W momencie gdy mi zostało około 600 metrów przełączyłem Garmina w tryb stopera. A tam? 1:36 z groszami! Myślę! Będzie 1:37? Kurde, ile bym dał! No to przyspieszyłem :-) Ale od razu sobie pomyślałem, że będzie ciężko bo jednak został mi kawałek drogi a czasu 1 minuta i kilka sekund... Teraz jak już jestem po i widziałem wskazania Garmina to na finiszu zszedłem z tempem poniżej 4:00 min/km, było nawet 3:30 min/km :)

Ale udało się!!! Pierwszy raz czas z Garmina pokrył się z czasem pomiaru. Równo 1:37:39!




Bardzo ciepło jak na taki dystans, ale podsumowując - cały czas widać efekty treningu jak robiłem na wiosnę szykując się do złamania 20 minut na 5km. Wszystkie moje ostatnie wyniki to efekt tych przygotowań i utrzymywania formy na całkiem wysokim poziomie.

PZU Maraton Warszawski - to już za 4 tygodnie. Jestem spokojny o wynik. Będzie oczywiście mnie to kosztowało mnóstwo wysiłku i nerwów. To przecież maraton. Ale wiem, że przygotowałem się dobrze, przepracowałem wiosnę i lato naprawdę uczciwie. Planowany na wrzesień czas 3:45 jest realny. Jak zawsze będę biegł tak aby minimalnie zejść poniżej, czyli mam nadzieję na 3:44 i jakieś sekundy.

Wyniki:
Czas: 1:37:39
Tempo: 4:37 min/km
M-ce open: 455 / 5646,
M-ce kat. wiekowa: 206 / 1876,
M-ce płeć: 436 / 4299.

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/794700274



Saturday, August 20, 2016

75. Parkrun Warszawa-Ursynów



Dzisiejszy Parkrun był potwierdzeniem wypracownej formy. Cały czas 5ki biegam w okolicy 20:35 - 20:45 :) Do znudzenia. I dzisiaj mimo zbyt szybkiego początku bez problemu dałem radę zakończyć bieg mocnym finiszem wyprzedzając znacznie Fabrice Delabarre'a. Z nim pokonałem prawie półtora kółka. Nawzajem się wyprzedzaliśmy, siedzieliśmy sobie na plecach, biegliśmy ramię w ramię i dyszeliśmy :)  Na szczęście Fabrice dał się ograć na finiszu. Jak mu potem dziękowałem za te 1.5 kółka to mówił, że na koniec opadł z sił i już nie miał siły ze mną powalczyć.



Dzisiejszy Parkrun był mocno obsadzony przez ekipę biegającą w Parku Skaryszewskim czyli Parkrun Warszawa-Praga.

Podsumowując mój dzisiejszy bieg - bardzo mnie cieszy stała i utrzymująca się forma. I cieszy mnie w zasadzie ciągłe finiszowanie w okolicy 10 miejsca. Dzisiaj 11-te, kilka Prakrunów temu było nawet 8-me miejsce open. To bardzo cieszy.

Na wiosnę, albo nawet wcześniej, tuż po Biegu Chomiczówki, na który zapisuję się bez dwóch zdań, powtórzę przygotowanie do biegu na 5km poniżej 20 minut. Muszę to wreszcie zrobić!

Oficjalne dane:
czas: 0:20:47,
tempo: 4:09 min/km,
miejsce open 11/67,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 2/12,
miejsce wg płci: 11/46.

Saturday, August 6, 2016

73. Parkrun Warszawa-Ursynów



Kolejny ursynowski parkrun. Ciężko coś dodać - bardzo miła atmosfera, typowa dla naszej ekipy biegowej. Ciągle towarzyszył nam na twarzach banan :-)



Oficjalne dane:
czas: 0:20:45,
tempo: 4:09 min/km,
miejsce open 15/55,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 5/13,
miejsce wg płci: 14/40.


Saturday, June 18, 2016

66. Parkrun Warszawa-Ursynów




Można narzekać, że pierwsze dwa kilometry pojechałem za szybko. Że śniadanie zjadłem za późno i przez to złapała mnie kolka... To tylko nauczka na przyszłość aby tak nie robić. Biegło się wspaniale. I tylko gdyby nie ta kolka to czas byłby poniżej 21 minut i miałbym 9-te miejsce open, a tak tylko 12-te.



Oficjalne dane:
czas: 0:21:07,
tempo: 4:13 min/km,
miejsce open 12/64,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 3/9,
miejsce wg płci: 11/47.

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/749183503

Saturday, June 11, 2016

10. Bieg Ursynowa

Pogoda super, na ten dzień szykowałem się pierwotnie na złamanie 20 minut. Nie liczyłem w zasadzie na czas poniżej 20 minut bo ostatnie 2 tygodnie słabo przepracowałem. Z 7-dmiu tygodni według planu poprawnie przepracowałem pierwsze 5 tygodni. Potem tydzień pracy w nadgodzinach, potem inne obowiązki. Ale i tak jestem zadowolony.

Ustawiłem się w grupie za zającem na czas 20:00. Pierwsze 2.5 km przebiegłem prawie wzorcowo. Tempo średnie było miminalnie poniżej 4:00 min/km. Potem niestety trochę odpadłem. Widać, to był nie ten dzień. Nadal leciałem szybko, w tempie 4:05 - 4:10 min/km, ale widoków na 20:00 już nie było. Przed 4-tym km trochę jeszcze zwolniłem... Dopiero jak zostało 600 metrów stwierdziłem, że warto trochę przyspieszyć :) Przełączyłem się na stoper i ognia. Finish był piękny, doping zrobił swoje. Na mecie stoper pokazał mi 20:25. Świetny wynik. Udowodniłem sobie, że uczciwie przepracowany cykl treningowy daje świetne rezultaty.

Kolejne podejście do złamania 20 minut na jesieni, po maratonie, lub na wiosnę.

Oficjalne dane:
Czas: 20:24
Tempo: 4:05 min/km
M-ce open: 312/1565

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/745086848

Saturday, June 4, 2016

64. Parkrun Warszawa-Ursynów

Dzisiaj według planu miałem stawać na 20 minut. Ale z powodów zawodowych ten tydzień był słaby treningowo. I trochę to zaniedbałem. Niezależnie od tego udało mi się wyciągnąć dobry czas - 21:30.

Oficjalne dane:
czas: 0:21:30,
tempo: 4:18 min/km,
miejsce open 11/59,
miejsce wg. kategorii wiekowej: 5/10,
miejsce wg płci: 11/41.

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/740087182

Saturday, May 21, 2016

XVI Półmaraton Hajnowski

Pierwotnie miałem biec razem z Elizą ale nabawiła się kontuzji stopy... Dlatego pobiegłem na swój rachunek. I efekt przeszedł nawet najbardziej odważne wyobrażenie.

Biegło się wspaniale. Mało ludzi, zero tłoku. W sumie startowało około 300 osób. Na mecie zameldowało się lekko ponad 290 osób.

Planowałem czas 1:44, potem jakby było dobrze to przyspieszę do 1:42. Biegłem jednak cały czas z tempem 4:40 - 4:50 min/km. Zero problemów, noga podawała jak marzenie! Z sił zacząłem opadać dopiero po 19-tym kilometrze. I to akurat był podbieg. Nieduży ale długi, że hej. Na 20 km spojrzałem na stoper. Jest kapitalnie! Jak został 1 km do mety już tylko patrzyłem na stoper, nie na tempo a tam... ~1:34. Tej radości nie dało się opisać. Byłem już zmęczony ale jakimś cudem udało mi się na ostatnich kilkuset metrach jeszcze przyspieszyć do 4:20 lub nawet 4:15 i jechałem. Jak wbiegłem na ostatnią prostą na zegarze zobaczyłem - 1:39:20! Ostatnie metry to był sprint. Cieszyłem się jak dziecko, krzyczałem ze szczęścia jak wariat :) Po przekroczeniu mety byłem wykończony...  Niemalże zataczałem się jak pijany. Ale byłem nieziemsko szczęśliwy ze złamania 1:40. Po chwili dostałem smsa od Pulsar Sportu - 1:39:41 oraz 67 open! No czad! Trening, który robiłem pod 5km dał rezultaty na każdym dystansie - 5km, 10km, półmaraton.

Oficjalne wyniki:
Czas: 1:39:41,
Tempo: 4:43 min/km,
M-ce open: 67 / 298,
M-ce kat. wiekowa: 24 / 80,
M-ce płeć: 63 / 240.

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/730772526

Saturday, May 14, 2016

Bieg IT

Start w Biegu IT w Lasku Kabackim. Po cichu obstawiałem czas poniżej 45 minut. I takie było marzenie. I tak by było, bo pierwsza piątka była modelowa. Pobiegłem ją w czasie 0:22:12. Jak nic były prognozy na złamanie 45 minut. Ale na 7-mym kilometrze złapała mnie kolka... I szlag trafił tempo. Minutę jechałem ~5:30-6:00. Nawet nie dałem rady biec w pozycji wyprostowanej. Oddechu też nie mogłem wyrównać... Zanim się rozbujałem do ~4:30 było pozamiatane.

Ale cóż, nie ma co płakać. Jak mi przeszło ruszyłem dalej. Myślę sobie, nie będzie 44 z groszami. Trudno. Postaram się zrobić poniżej 47 minut. Bo myślałem, że tym się wreszcie skończy. Ale około 8.3 km dogoniłem kolesia, który trzymał genialne tempo około 4:20. Dziwne to było, ale wtedy dopiero wypocząłem. Po kolce śladu nie było. A mojego zająca wyprzedziłem i zacząłem gonić następnego. I to było około 9.3 km. Jeszcze przyspieszyłem. Już było blisko, już miałem kompletnie w nosie, że jestem zmęczony, że wszystko boli, że oddycham jak parowóz.

Przed ostatnim zakrętem przełączyłem Garmina w tryb stopera i zdębiałem. Było chyba około 0:44:55! Ze szczęścia aż zakląłem :-) Nie złamię 45 minut bo do mety było jeszcze ze 150 metrów. Ale życiówka będzie! Przyspieszyłem do pierwszej kosmicznej! Jeszcze doping kibiców, on wiele może dać. Ponieważ finiszowałem sam to miałem indywidualny doping :)  I robiłem wszystko, żeby nikogo nie zawieść. W momencie przekraczania mety na stoperze było 0:45:15! Tylko 15 sekund straty, ale z drugiej strony aż 20 sekund lepiej niż na poprzednim dystansie na 10km.

Jestem mega zadowolony. Wynik kapitalny pomimo kolki, biegu jakby nie było w terenie, wielu podbiegów. Pełen sukces.

Oficjalne wyniki:
- czas: 0:45:16
- tempo: 4:31 min/km
- m-ce open: 53 / 356
- m-ce kat. wiek: 21 / 133

Endomondo: https://www.endomondo.com/users/6342874/workouts/725921711